czwartek, 21 czerwca 2012

Rozdział 3

Eveline pierwszy raz spodobało się użycie mocy. Nigdy wcześniej nie zrobiła tego świadomie. Teraz zapragnęła nauczyć się więcej, ciągle to ćwiczyć. Chciała zacząć od razu.
Rozejrzała się po pokoju. O tak, książka będzie idealna. Wyciągnęła rękę i wyobraziła sobie jak książka unosi się w górę. Nie potrzebowała wielkiego skupienia, książka natychmiast jej posłuchała. Poczuła się tak cudownie! Wykonała wiele prób, między innymi zapaliła świecę, ponownie zatrzymała czas i trochę innych.
Wtedy do pokoju wszedł Chris. Spojrzała na niego i zrobiła dziwną minę. Podeszła do niego.
- Co ci się stało? - dotknęła jego policzka
Chłopak nie wiedział co odpowiedzieć. Twoja wrogo-kumpela uderzyła mnie, podczas naszego kolejnego spotkania z cyklu "jak cię unicestwić", raczej nie wchodziło w rachubę. Milczał przez dłuższą chwilę. Eveline wyczekiwała odpowiedzi.
- Raczej nie chciałabyś znaleźć się z bandą rozwydrzonych szesnastolatków na boisku do piłki ręcznej. - oznajmił w końcu
Dziewczyna nie uwierzyła mu. Chris nie zauważył, ale Eveline stała się czujna. Nie była jedną z tych głupiutkich słitaśnych dziewczynek, które uwierzą w każdą bajkę, byleby tylko nie pokłócić się ze swoim megaprzystojnym chłopakiem.
- Zobacz co dla ciebie mam. - uśmiechnął się
Nie przekupisz mnie, pomyślała Eveline, ale odwzajemniła uśmiech.
Chris wyciągnął z kieszeni śliczny wisiorek w kształcie serca, na przemian srebrny i różowy. Wysadzany jakimiś diamencikami. Założył jej go na szyję. Poczuła wtedy jakąś dziwną energię, jakby złe przeczucie, ale objawiające się wyładowaniami elektrycznymi w jej ciele.
- Dziękuję. - pocałowała go
Było to okropnie nieszczere, ale Chris tego nie zauważył. Zaczął całować ją coraz mocniej, ale ta odepchnęła go od siebie stanowczo.
- Na ciebie już pora. - powiedziała i wypchnęła go za drzwi

***

Chris był zdołowany. Już druga dziewczyna odepchnęła go tego dnia. Czyżby tracił swoją urodę? Dla pewności zerknął w lustro. Nie. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Był przystojny jak zwykle, mankamentem był tylko czerwony policzek. Jutro nie będzie po tym śladu.
Nagle cała jego pewność siebie uleciała.  A tyle lat na nią pracował! Tyle czasu poświęcił, by stać się tym kim teraz był, by wszystkie dziewczyny go pragnęły.
Tak, Chris był zapatrzony w siebie i lekko lalusiowaty. Dla niego liczył się tylko wygląd. Nie spostrzegł, że Eveline była bystra i zrozumiała, że ją oszukał, że to dlatego go wyrzuciła.
Kładąc się spać nadal myślał, czy jego wysiłki nie poszły na marne.

***


- Co za idiota! - zbulwersowała się Eveline - Myśli, że mu wierzę? Cha, niech sobie pomarzy.
W pomieszczeniu nikogo innego nie było, mówiła sama do siebie. 
- Dał mi jakiś naszyjnik, który pobiera moc... I że ja niby tego nie czuję? Większego debila to chyba jeszcze w życiu nie spotkałam. - rzuciła naszyjnikiem o ścianę.
Położyła się na łóżku, myśląc, że nie zaśnie, ale nim dokończyła to zdanie w myślach, odpłynęła w krainę snów. 
Obudziły ją czyjeś kroki. Poczuła, że ktoś położył się obok niej. 
- Wypad! -  warknęła
Ale Chris zaczął ją całować. Zaczęła się szamotać, spróbowała go kopnąć, ale złapał ją za nadgarstki.
- Nie gniewaj się na mnie, kochanie. - szepnął jej do ucha - Przecież wiesz, że faceci nie myślą. 
Skoro on ją wykorzystuje, to ona też może się nim trochę pobawić. Nie opierała się dłużej, wręcz sama zaczęła całować go z coraz większą gorliwością. Ich serca biły coraz szybciej. 

***


Rano Chris dostał SMS-a od Astrid. "Niech dzisiaj pokaże ci co potrafi" - tak napisała. Ale on nie był pewien czy nadal chce brać w tym udział. Po tym, jak Astrid go walnęła nie miał najmniejszej ochoty jej oglądać, a wspólny spisek raczej wymaga kontaktu współspiskowców. Poza tym coś poczuł. Nie znał tego uczucia. Gdy zobaczył śpiącą Eveline, wyglądała na taką bezbronną. Miał ochotę zaopiekować się nią.
Ale z drugiej strony miał z Astrid umowę. Niedotrzymanie jej mogło go wiele kosztować. Tylko, że jak zabić kogoś tak słodkiego i niewinnego jak ta brązowowłosa dziewczyna? Na kogoś takiego się nie krzyczy, a tym bardziej nie oddaje w łapy wstrętnej Astrid. Kogoś takiego można tylko i wyłącznie przytulać.
Impas.

2 komentarze:

  1. szczerze, przyznam, że mnie zainteresowałaś, Lubie blogi, o takiej tematyce więc nawet chciałabym być informowana :D mój tt masz :D @Doooominika22 :)
    { met-mehalfway.blogspot.com }

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczytałam i... "I like it!" *.*

    OdpowiedzUsuń