środa, 20 czerwca 2012

Rozdział 2

Astrid nienawidziła Eveline od momentu kiedy pierwszy raz ją zobaczyła. Miała wtedy jakieś pięć lat i bawiła się w piaskownicy razem ze swoją przyjaciółką - Samanthą. Były zajęte krojeniem piaskowego ciasta na przyjęcie dla lalek. Zobaczyły samotną, nieśmiałą dziewczynkę o pięknych brązowych włosach i dużych brązowych oczach. Samantha od razu postanowiła się z nią przywitać. Podeszła do niej i już nigdy nie wróciła.
Porzuciła przyjaźń z Astrid, zostawiła ją dla tej zdziry! A biedna, osamotniona Astrid nie miała już nikogo, by zwierzyć mu się ze swoich sekretów, mogła tylko manipulować ludźmi. Nikt nie lubił jej naprawdę, wszyscy liczyli się z nią ze względu na jej pieniądze. Wraz z pojawieniem się Eveline, z życia Astrid odeszła jedyna przyjazna jej istota.
Jej matka nie żyła, zmarła przy porodzie, a ojciec nigdy specjalnie się nią nie przejmował. Co prawda, miała wszystko, co chciała... oprócz ojca. Załatwił jej opiekunkę, ale ona była starą, zgorzkniałą panną po czterdziestce. Wyżywała się na niej, na biednej, bezbronnej, małej blondyneczce o lazurowych oczach. Aż w końcu Astrid postawiła jej się. Miała dość uwag o rozpuszczonych egoistycznych bachorach, więc zaczęła działać. Zaczęła od śliskich butów, koralików rozsypanych na podłodze, aż w końcu jej opiekunka spadła ze schodów ze skutkiem śmiertelnym. Poszła do salonu oglądać telewizor, a gdy usłyszała, że jej tata wchodzi do mieszkania pobiegła mu na powitanie. Potem, udawała, że pierwszy raz zobaczyła ciało kobiety. Zaczęła szlochać i krzyczeć.
Astrid nie miała wyrzutów sumienia, była szczęśliwa, że pozbyła się tej odrażającej baby.


***

Eveline czuła się dziś, jakby jej głowa ściskana była w imadle. Chwilami widziała dziwne mroczki przed oczami, świat wydawał się zamglony. Nienawidziła, gdy głowa ją bolała. A niestety, czasami napady były tak silne, że żadna tabletka nie podziałała. Na szczęście ten ból był w miarę znośny.
- Brightly, co to była Wielka Schizma Wschodnia? W którym roku nastąpiła? - usłyszała głos nauczycielki
Eveline nie znała odpowiedzi. Jak miała wiedzieć, skoro nie słuchała lekcji? Przecież zawsze była dobrą uczennicą! Myśl, myśl... No myśl do cholery! Musisz znać odpowiedź.
- Tak myślałam... - powiedziała nauczycielka i zaczęła otwierać dziennik
Wtedy Eveline pierwszy raz użyła magii świadomie. Zatrzymała czas. Przekartkowywała książkę, aż znalazła odpowiedź na pytanie. Kilka razy przeczytała, zapamiętała, aż w końcu "włączyła zegarki" i wyrecytowała zdanie z książki co do słowa.

 ***

Chris szedł ulicą. Kierował się w stronę kawiarenki. Gdy wszedł zobaczył, że Astrid już na niego czeka.
- Masz? - spytała go

Usiadł obok niej i spróbował ją pocałować, ta jednak odepchnęła go.
- Masz te informacje do cholery? - spytała jeszcze raz, tym razem podniesionym głosem
Chris uśmiechnął się.
- Ma te moce idioto, czy nie? Użyła ich przy tobie? - teraz już krzyknęła
Pewna kobieta, która czytała obok książkę odwróciła głowę w jej stronę. Dziewczyna spojrzała na nią pełnym nienawiści i gniewu, lodowatym wzrokiem, tamta natychmiast opuściła wzrok.
- Przyznała mi się. - oznajmił
Astrid natychmiast przyciągnęła go do siebie i pocałowała. Nie było w tym żadnej miłości, po prostu pasja, pożądanie.
- Co zrobiłeś, żeby ją do tego przekonać?
- Zbajerowałem ją trochę. - zerknął na Astrid, ale gdy zobaczył jej pytający wzrok kontynuował. - No... wiesz co się zawsze sprawdza. - wyszczerzył zęby
Wymierzyła mu siarczysty policzek. Chris przestał się uśmiechać.
- To za wszystkich facetów, którzy tak jak ty, myślą tylko o jednym. - powiedziała - Zawiadomię resztę. Za tydzień o tej samej porze. - i wyszła
Chłopak został rozmasowując swój bolący policzek.
- Pożałujesz. - wyszeptał lodowato

2 komentarze:

  1. Hello. To znów ja od bloga -> www.staystrong.blog.pl Ten rozdział jest świetny. P.S. Na moim blogu jest już nowy rozdział. Wejdziesz i skomasz? :3

    OdpowiedzUsuń