Właściwie jak on się w to wmieszał? Po co poznał się z nią wtedy na tej dyskotece? Jak tak łatwo mogła owinąć go sobie wokół palca? Chris prawie od razu chciał się wycofać, pragnął się nie angażować w te jej chore gierki. Tylko, że ona wiedziała zbyt wiele... Po co do cholery pokazał jej swoją moc?
Właściwie dokładnie nie pamiętał kiedy to się stało. Był pijany, jak zresztą prawie wszyscy jego rówieśnicy. A ona była taka słodka, niewinna. Zrobił dla niej parę głupich rzeczy.
Już nigdy więcej, pomyślał pewnego razu, gdy skrzywdzenie nauczyciela wydało mu się przegięciem. Ale ona zaczęła go szantażować. Od tej pory był jej marionetką, popychadłem. Mógł poświęcić dla niej wszystko - i tak nie miał prawie nic. Rodzice oddali go do domu dziecka, a ci, którzy go adoptowali zmarli w wypadku gdy miał dwanaście lat. Od tej pory zajmowała się nim ciotka, ale ona też pozbyła się go, gdy tylko nadarzyła się okazja. I tak trafił do tej szkoły.
Wszystko, tylko nie Eveline. Była mu jedyną bliską istotą na tej ziemi, jego pokrewną duszą. Gdy ją poznał poczuł jakby jakaś jego cząstka wróciła na swoje miejsce. Od tej pory czuł się szczęśliwy. Wreszcie, od tylu lat odnalazł spokój. A Astrid miała mu to odebrać. Nie mógł się na to zgodzić. Musiał walczyć.
Z rozmyślań wyrwał go ruch dziewczyny. Przeciągnęła się, ziewnęła i posłała mu spojrzenie pełne pogardy. Zszokowało go to. Nie tego się spodziewał.
- To gdzie naprawdę wczoraj byłeś? - spytała
Powiedzieć jej prawdę? Przecież znienawidziłaby go. Ale okłamywać też jej nie mógł.
- Muszę ci coś powiedzieć. - powiedział głosem pełnym bólu - Ale nie tutaj. Chodź. - pociągnął ją za rękę
***
Spacerowali po niezwykle osamotnionym parku. Oboje smutni.
- Astrid... ja widziałem się z nią. - zaczął
- Ja ci... O Boże... my... - stęknęła
- Ona chce żebym pomógł jej cię unicestwić. - Eveline popatrzyła się na niego oszołomiona - Ale ja ci tego nie zrobię! Bo ja... ja coś do ciebie poczułem. Kocham cię Eveline, nie pozwolę żeby cie skrzywdziła.
Eveline ukryła twarz w dłoniach. Usłyszała szelest.
- Nie! - krzyknął pełen rozpaczy głos chłopaka
Popatrzyła przez palce, ale Chrisa już nie było.
Później wszystko zaczęło się dziać bardzo szybko.
Nagle ktoś mocno złapał ją za rękę. Omal się nie przewróciła. Spojrzała na twarz tego kogoś. Ujrzała blondynkę o lodowatych, lazurowych oczach. Przeraziły ją. Przez ułamek sekundy nie zobaczyła w nich żadnych emocji, były takie puste!
Astrid sztucznie wyszczerzyła swoje idealne białe zęby.
- Cześć! - powiedziała przyjaźnie - Nie odwiedzasz starych znajomych?
Eveline spróbowała się od niej odsunąć, ale ta ścisnęła jej nadgarstek z siłą wręcz nieludzką. Usłyszały dźwięk pękających kości. Dziewczyna krzyknęła głośno. Ból był tak ogromny, że zobaczyła przed oczami jakieś dziwne czarne kształty. Za to Astrid wyszczerzyła się jeszcze bardziej.
- To muzyka. - szepnęła rozkoszując się cierpieniem
Eveline zawsze wiedziała, że Astrid jest okrutną, bezwzględną egoistką, ale żeby do tego stopnia? Poza tym coś się nie zgadzało.
Jej twarz była idealna jak zwykle. Nie miała żadnej blizny. Czyż nie powinna mieć choć najmniejszego śladu?
A jej włosy? Jak zawsze długie, rozpuszczone, pofalowane. Przecież trzy miesiące temu spłonęły prawie całe! Nie mogły odrosnąć tak szybko, a peruki na pewno nie nosiła. Były naturalne.
Ale Eveline nie miała już jak dalej myśleć. Musiała coś zrobić. Astrid już zbliżała do jej policzka wolną rękę z nożem.
Próbowała się wyrywać, ale ból ręki jej to uniemożliwił.
Jak ona mogła mieć tyle siły?
Astrid na chwilę straciła koncentrację, więc Eveline to wykorzystała. Przechwyciła szybko nóż i drasnęła nim po jej policzku, trochę mocniej niż się spodziewała. Krew mocno zaczęła się lać.
I w tym momencie zrozumiała.
Z oczu, ust, uszu i dziurek nosa Astrid wydostawała się chmara czarnych pyłów, dźwięk był niemożliwy. Jak milion, a może nawet miliard pszczół. Nie dało się tego opisać. Eveline nie widziała nic poza nimi. Otoczyły Astrid, usiadły na jej ranie. Za chwilę znowu wślizgnęły się do jej wnętrza.
Rany już nie było.
Była opętana.
______________________________________________
Hej ludzie! I co myślicie o czwartym rozdziale? Mam nadzieję, że Wam się podoba :P
Przepraszam, że nie umiem pisać długich rozdziałów, nie wychodzą mi one po prostu jakoś xd
Czytasz? Proszę, skomentuj.
Zapraszam na mojego wspólnego bloga z Shanti: http://control-and-burn.blogspot.com/
No to chyba tyle na dzisiaj.
Do następnej notki.
Follow me on twitter: @SheeeFeel :)